Przed tym spotkaniem absolutnie wszystko przemawiało za Barceloną: przewaga psychologiczna po poprzednim El Clasico, sytuacja w tabeli, atut własnego boiska, niesamowita seria meczów bez porażki, optymalna jedenastka, debiutujący w Gran Derbi w roli szkoleniowca Zinedine Zidane… Jednak na murawie o żadnej dominacji i jednostronności jak w przypadku pojedynku na Bernabeu mowy być nie mogło. Goście może nie zagrali olśniewająco, ale zdecydowanie bardziej zdyscyplinowanie niż za Rafy Beniteza. To w zupełności wystarczyło na mocno bezbarwną, senną Barcelonę.