Jest takie powiedzenie "wyskoczyć jak diabeł z pudełka". Mniej więcej w ten sposób można opisać to, co dzieje się z Julianem Weiglem. Dokładnie pół roku temu ten 20-latek wraz z TSV 1860 Monachium uczestniczył w zakończonych sukcesem barażach o utrzymanie w 2. Bundeslidze. Sezon zakończył z jedną asystą z pierwszej kolejki ligowej. Zaraz po nim brał udział w mundialu do lat 20 w Nowej Zelandii, zakończonym porażką po rzutach karnych z Mali. Zapewne dla niego samego nie lada zaskoczeniem okazała się oferta Borussii Dortmund, która za młodego pomocnika wyłożyła 2,5 mln euro. Dla następcy Jurgena Kloppa, Thomasa Tuchela Weigl od początku sezonu z miejsca stał się podstawowym graczem ekipy z Signal Iduna Park, sadzając na ławce Svena Bendera czy Gonzalo Castro. Bezsprzecznie należy uznać go za jedno z największych objawień tego sezonu w Niemczech. Przyjrzałem się jego grze w wyjazdowym spotkaniu z Werderem.